
Rok 1612
Kraj: Rosja
Czas: 147 min.
Dozwolony od 12 lat
Gatunek: Dramat, Historyczny, Przygodowy
Reżyseria: Władimir Chotinienko
Dystrybucja: ITI CINEMA
Obsada
Petr Kislov, Artur Smolyaninov, Michał Żebrowski, Violetta Davydovskaya, Aleksandr Bałujew, Marat Basharov, Ramón Langa, Aleksandr Samojlenko, Mikhail Porechenkov, Dmitri Ulyanov, Viktor Shamirov, Daniil Spivakovsky, Valeri Zolotukhin, Andrey Fyedorcov
Recenzja
Był taki czas, gdy wojsko polskie stacjonowało na Kremlu. Filmem "Rok 1612" Rosjanie biorą za to odwet.
Początek XVII wieku to dla Rosjan czas tzw. "Wielkiej Smuty". O jego przyczynach dowiadujemy się ze skrótowego prologu. W tytułowym roku polski hetman (Michał Żebrowski) wędrował ku Moskwie z carewną Ksienią, którą uratował był kilka lat wcześniej, mimo rozkazu wyrżnięcia wszystkich członków rodu Godunow. Dowódca polsko-litewskich wojsk miał sprytny plan: doprowadziwszy prawowitą następczynię rosyjskiego tronu na Kreml, nawróciwszy po drodze na katolicyzm, ożeni się z nią, a tym samym zawładnie Rosją. Hetman nie przewidział jednak, że napotka przeszkodę w postaci Andriejki, zakochanego w Ksieni chłopa-oszusta.
Jak historia wieku XVII zagmatwana, tak złożony scenariusz Arifa Alijewa. Możliwości percepcyjne widza zostały więc wystawione na ciężką próbę. Reżyser Władimir Chotinienko musiał zapanować nad trojgiem głównych bohaterów i masą wojska, ale także nad rzeszą pomniejszych postaci. W "Roku 1612" po Rosji krąży wysłannik papieża szukając prawdy o dziwnym kraju, tajemniczy partyzanci dogryzają hetmanowi, świętobliwy Słupnik udziela dobrych rad, a szczęśliwcy widzą jednorożca oraz martwego Hiszpana. Jedyne co mogę dodać to: wiem już jak zagranica odbiera filmy Jerzego Hoffmana.
Natomiast czapki z głów za sceny batalistyczne. Wielka to sztuka w dynamiczny sposób ukazać bitwy toczone przy użyciu prymitywnych, z dzisiejszego punktu widzenia, armat, muszkietów i arkebuzów. A ujęcia owe także głębsze uczucia wyzwalają - przecież żal serce ściska na widok połamanych husarskich skrzydeł. W "Roku 1612" znalazło się również sporo brutalnych, kameralnych pojedynków. Żebrowski zgrabnie siecze szabelką, debiutant Piotr Kisłow nie oddaje mu pola machając rapierem na hiszpańską modłę.
Wielobarwne widowisko Chotinienki historii nie nauczy, ale dostarczy kilku gorzkich słów pod adresem polskich żołdaków. Kto by jednak zważał na niesnaski sąsiedzkie, gdy na ekranie Wioletta Dawydowskaja popija laudanum, a zakrwawione członki fruwają w powietrzu.