
Cztery noce z Anną
Kraj: Francja, Polska
Czas: 101 min.
Dozwolony od 15 lat
Gatunek: Dramat, Psychologiczny
Reżyseria: Jerzy Skolimowski
Dystrybucja: Gutek Film
Obsada
Kinga Preis, Artur Steranko, Jerzy Fedorowicz, Jakub Snochowski, Barbara Kołodziejska, Anna Lenartowicz, Urszula Bartos-Gęsikowska, Marcin Jędrzejewski, Zbigniew Konopka, Witold Wieliński, Anna Szawieł, Małgorzata Buczkowska-Szlenkier, Redbad Klynstra
Recenzja
Po siedemnastu latach nieobecności na dużym ekranie uznany niegdyś reżyser wraca z pięknym filmem.
"Cztery noce z Anną" to pierwsze dzieło Jerzego Skolimowskiego od czasu zekranizowanej w 1991 roku książki "Ferdydurke". Ten kameralnym film otwierają sceny wypełnione grozą. Podejrzanie wyglądający mężczyzna o szaleństwie w oczach, w brudnym ubraniu, śledzi niepozorną blondynkę. Następnie kupuje siekierę. Udaje się z nią do szopy, w której trzyma odcięte kończyny ludzkie. Widz zastanawia się czy aby zaraz nie dołączą do nich części ciała pokazanej wcześniej kobiety.
Początek iście z "Psychozy" Alfreda Hitchcocka, z tym że tym w przypadku polskiej produkcji z klimatu dreszczowca przechodzimy do melodramatu. Bawiąc się konwencjami gatunkowymi Skolimowski uzmysławia jak łatwo wyciągnąć wnioski z pozorów. Mężczyzna jest brudny, bo pracuje w spalarni odpadów medycznych przy prowincjonalnym szpitalu. Kobieta jest w nim pielęgniarką. On, introwertyczny, skrzywdzony przez los typ, adoruje ją z oddali. Ona, odizolowana traumatycznymi wydarzeniami z przeszłości, nawet nie zdaje sobie sprawy, że ktoś ją skrycie kocha. Skolimowski stara się zderzyć swoich bohaterów na niewielkiej powierzchni, pokoju pielęgniarskiego. Ona w nim śpi, on przychodzi do niej nocą, aby posprzątać, popatrzeć, naprawić zepsute rzeczy. Jak w "Pustym domu" Kim Ki-duka, główne postaci są blisko siebie, ale nie widzą się. Pragną się nawzajem, ale mijają się. Akcja toczy się niespiesznie, prawie całkowicie pozbawiona dialogów.
O przyjemności oglądania dzieła Skolimowskiego decyduje przede wszystkim klimat mrocznej bajki, odmalowany przez piękne zdjęcia Adama Sikory oraz niepokojącą muzykę Michała Lorenca. Oglądając "Cztery noce z Anną" czuć po prostu oddech światowego kina. Film zadebiutował na festiwalu w Cannes. Mam nadzieję, iż na tym nie skończy się jego wędrówka po międzynarodowych przeglądach.