
Hancock
Kraj: USA
Czas: 92 min.
Dozwolony od 15 lat
Gatunek: Komedia, Akcja, Sci-Fi
Reżyseria: Peter Berg
Dystrybucja: United International Pictures Sp. z o.o.
Obsada
Will Smith, Charlize Theron, Jason Bateman, Jae Head, Eddie Marsan, David Mattey, Maetrix Fitten, Thomas Lennon, Johnny Galecki, Hayley Marie Norman, Jameson Dixon Jr., Daeg Faerch, Valerie Azlynn, Lily Mariye, Kate Clarke
Recenzja
Każdy superbohater ma swoją piętę achillesową. Hancock nie jest wyjątkiem. W opowieści o supermanie wyreżyserowanej przez Petera Berga czuć jednak miły powiew świeżości.
W pierwszym ujęciu dostrzegamy już, co odróżnia Johna Hancocka od takich postaci, jak Superman, Batman czy Spider-Man. Nasz bohater nie nosi żadnego charakterystycznego wdzianka! Ale to nie wszystko. Hancock jest bowiem alkoholikiem. A procenty sprawiają, że superbohater zachowuje się w locie jak samolot American Airlines prowadzony przez pilota Al-Kaidy. Ścigając jeden samochód z przestępcami Hancock potrafi zdemolować połowę budynków i ulic Los Angeles. Mieszkańcy Miasta Aniołów obrzucają więc swojego herosa niewybrednymi epitetami i marzą by przeniósł się on do Nowego Jorku. Zatęsknią za nim dopiero wtedy, gdy skacowany Hancock posłucha kiepskiego PR-owca.
Formalnie film Berga nie różni się zbytnio od innych dzieł o supermanach. W "Hancocku" mamy sporo widowiskowych pościgów oraz innych scen z wykorzystaniem całkiem przyzwoitych efektów specjalnych. Udział Willa Smitha (odtwórcy tytułowej roli i producenta filmu) gwarantuje nieco większą dawkę humoru. Szkoda, że polski tłumacz nie poradził sobie z dialogami, które w oryginale są znacznie bardziej ironiczne. Dowcipnie prezentuje się również dość ograny motyw niezwykłej siły słabej płci (a w nim dobra, pełna niepokojącego napięcia Charlize Theron).
Niekonwencjonalne są natomiast drobiazgi, które przydają pikanterii dziełu Berga. Hancock ma co najmniej parę słabych punktów, alkohol i ten drugi, bardziej frapujący. Dwuznaczny stosunek bohatera do zewnętrznych oznak "supermeństwa" także daje do myślenia. Można więc "Hancocka" umieścić na pograniczu filmu gatunkowego i parodii, tym samym dzieło Berga nieźle sprawdzi się jako cel niezobowiązującego wypadu do kina.